Karta produktu to ostatnie miejsce, gdzie możesz kogoś przekonać. Większość sklepów marnuje je podwójnie.
Niedawno zadzwonił do nas klient z Krakowa — salon Piano Centrum, specjalizujący się w instrumentach z wyższej półki. Problem był konkretny: pianina Kawai Novus, instrumenty za kilkanaście tysięcy złotych, leżały w sklepie praktycznie niewidoczne dla Google. Nie dlatego, że strona była zepsuta. Nie dlatego, że oferta była słaba. Dlatego, że treść na tych podstronach nie istniała w sposób, który ma dla wyszukiwarki jakiekolwiek znaczenie.
Kategoria bez treści to dla Google pusta sala
Pierwsze co zobaczyliśmy: podstrona kategorii Kawai Novus. Siatka produktów, ceny, filtry. Pięknie. Ale algorytm, który indeksuje strony, nie widzi tego, co widzi człowiek — on szuka tekstu, kontekstu, sygnałów, że wie, o czym jest ta strona. I nie zapyta Cię o zdanie.
Rozwiązanie jest proste, choć wymaga roboty: opis umieszczony w dolnej sekcji strony, po liście produktów. Nie na górze — kupujący chce od razu zobaczyć produkt, nie czytać elaboratów. Ale Google dostaje to, czego potrzebuje.
Do tego zmieniliśmy to, co widać w wynikach wyszukiwania jeszcze zanim ktokolwiek kliknie — title strony i meta description. To brzmi technicznie, ale sprowadza się do jednego pytania: czy ktoś, kto szuka "pianino hybrydowe Kawai", widzi w Google Twój wynik i ma powód, żeby kliknąć akurat ten?
Karty produktowe i pułapka opisów od producenta
Przy modelach NV6 i NV12 trafiliśmy na problem, który dotyka mnóstwo sklepów w segmencie premium. Opisy na kartach produktowych — skopiowane od producenta. Niby coś jest, niby opis istnieje. Ale Google to widzi w stu innych miejscach w sieci. Klasyczne duplicate content — strona spada w rankingach, mimo że formalnie nic nie jest zepsute.
Poza tym opis producenta jest pisany z myślą o dystrybutorach. Nie o muzyku, który zastanawia się, czy w ogóle wyda kilkanaście tysięcy złotych na instrument.
Napisaliśmy oba opisy od zera. Z nagłówkami, które opisują konkretne technologie językiem, który coś znaczy dla człowieka grającego na fortepianie. Z frazami kluczowymi dobranymi osobno dla NV6 i NV12 — celowo różnymi, żeby oba modele nie jadły sobie nawzajem pozycji w wyszukiwarce. Dwa produkty rywalizujące o te same frazy to jeden z częstszych problemów, o których właściciele sklepów nie wiedzą, że je mają.
Co nas zaskoczyło
Spodziewaliśmy się, że największy efekt przyniosą opisy — kilka godzin pracy na produkt. Okazało się, że szybkie poprawki tytułów stron w Yoast zrobiły równie dużą robotę. Coś, co zajmuje dosłownie dziesięć minut na produkt.
Gdybyśmy zaczęli od tego, klient zobaczyłby pierwsze efekty szybciej.
Sprawdź się
Jedno ćwiczenie: wejdź na kartę swojego najważniejszego produktu i odpowiedz na dwa pytania. Czy opis jest unikalny — napisany przez Ciebie, nie skopiowany z hurtowni lub producenta? I czy tytuł tej strony mówi wprost, co tam znajdzie osoba, która wpisuje konkretną frazę w Google?
Jeśli odpowiedź na choć jedno z nich brzmi "nie wiem" — to dobry moment, żeby to sprawdzić. W Webyourself zajmujemy się audytami SEO i optymalizacją kart produktowych. Jeśli chcesz wiedzieć, gdzie Twój sklep traci widoczność, porozmawiajmy.
